Polacy nie przestają latać do Hiszpanii. W pierwszym półroczu 2026 roku było ich już 1,74 mln, o 24% więcej niż rok wcześniej. Za wzrostem popytu idzie szybko rosnąca podaż lotnicza, a ponad 80% ruchu z Polski nadal obsługują linie niskokosztowe.
1,74 mln Polaków w Hiszpanii. Przyjazdy rosną szybciej niż noclegi
W pierwszym półroczu 2026 roku Hiszpanię odwiedziło 1,74 mln turystów z Polski, o 24% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Co istotne, wzrost liczby przyjazdów odnotowano w każdym z pierwszych sześciu miesięcy roku. W tym samym czasie Polacy wykupili 3,51 mln noclegów, a ich liczba wzrosła o 11%.
Wzrost liczby przyjazdów był wyższy od wzrostu liczby noclegów w niemal każdym miesiącu. Największą różnicę widać w czerwcu, kiedy liczba polskich turystów wzrosła o 36%, a liczba noclegów o 14%. Podobnie było w lutym (+29% wobec +9%), marcu (+18% wobec +3%) i kwietniu (+21% wobec +9%). Wyjątkiem był styczeń, kiedy liczba noclegów rosła nieznacznie szybciej niż liczba przyjazdów – odpowiednio o 18% i 17%.
Rosnąca różnica pomiędzy dynamiką przyjazdów i noclegów oznacza jednocześnie skracanie średniej długości pobytu. W pierwszym półroczu na jednego turystę z Polski przypadało średnio 2,01 noclegu, wobec około 2,25 rok wcześniej.
Prawie 2,9 mln miejsc z Polski. Popyt nadąża za rosnącą podażą
Od stycznia do lipca 2026 roku linie lotnicze zaoferowały na połączeniach z Polski do Hiszpanii 2,82 mln miejsc. W tym samym okresie liczba pasażerów wyniosła 2,15 mln. Oznacza to średni load factor na poziomie 76,4%. Load factor, czyli współczynnik wypełnienia samolotów, pokazuje, jaka część oferowanych miejsc została wykorzystana przez pasażerów.
W kolejnych miesiącach wraz ze wzrostem liczby oferowanych miejsc rosła również liczba pasażerów. W styczniu na 260,4 tys. miejsc przypadło 236,6 tys. pasażerów, co oznacza load factor na poziomie 90,9%. W lipcu było to odpowiednio 467,0 tys. miejsc i 401,2 tys. pasażerów, a współczynnik wypełnienia wyniósł 85,9%. Od kwietnia podaż rosła szczególnie szybko – z 329,8 tys. miejsc do 467,0 tys. w lipcu – przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego wykorzystania oferowanej pojemności.
Na sierpień zaplanowano 436,2 tys. miejsc, o 35% więcej niż rok wcześniej. Dane o rzeczywistej liczbie pasażerów za ten miesiąc nie są jeszcze dostępne.
Low-costy odpowiadają za ponad 80% ruchu lotniczego z Polski
W okresie od stycznia do lipca 2026 roku drogą lotniczą z Polski do Hiszpanii przyleciało łącznie 2,15 mln pasażerów. Aż 1,77 mln z nich skorzystało z linii niskokosztowych, które odpowiadały tym samym za 82% całego ruchu lotniczego z Polski.
Udział low-costów był najwyższy w lutym i marcu, kiedy wynosił 86%. Od kwietnia zaczął jednak systematycznie spadać: z 85% do 84% w maju, 78% w czerwcu i 75% w lipcu. Nie oznacza to spadku liczby pasażerów linii niskokosztowych – ta wzrosła z 257,8 tys. w kwietniu do 301,9 tys. w lipcu. Jeszcze szybciej zwiększał się jednak ruch realizowany przez pozostałych przewoźników.
W lipcu, przy 401,2 tys. wszystkich pasażerów z Polski, 301,9 tys. przypadło na linie niskokosztowe. Oznacza to, że niemal 100 tys. pasażerów przyleciało do Hiszpanii innymi liniami, podczas gdy w styczniu było ich niespełna 35 tys.
Spadek udziału low-costów zbiega się z rozpoczęciem wysokiego sezonu turystycznego i wzrostem znaczenia połączeń czarterowych, wykorzystywanych przede wszystkim przez touroperatorów. Na podstawie tych danych nie można jednak utożsamiać całej różnicy pomiędzy ruchem ogółem a low-costami z czarterami – w tej grupie znajdują się również pasażerowie tradycyjnych linii rejsowych. Dane dobrze pokazują natomiast zmianę struktury rynku: wraz z wejściem w sezon letni ruch spoza segmentu low-cost rośnie znacznie szybciej.
Trzech liderów, trzy różne sezony
W okresie styczeń–maj różnice pomiędzy trzema najpopularniejszymi regionami Hiszpanii były minimalne. Region Walencji odwiedziło 288,3 tys. Polaków, Wyspy Kanaryjskie 282,1 tys., a Andaluzję 279,1 tys. Różnica między pierwszym a trzecim miejscem wyniosła zaledwie 9 tys. turystów. Katalonia, z wynikiem 239,3 tys., znalazła się niewiele niżej, co jest szczególnie istotne, ponieważ dane kończą się w maju, kiedy jej główny sezon dopiero się rozpoczyna.
Znacznie ciekawiej wygląda rozkład tych wyników w czasie. Kanary budują swoją pozycję przede wszystkim zimą – w styczniu i lutym były bezkonkurencyjne, a sam luty przyniósł 79,1 tys. przyjazdów z Polski. Wiosną sytuacja zaczyna się zmieniać. W marcu najwięcej Polaków wybrało Region Walencji, w kwietniu Andaluzję, a w maju Katalonię, która z wynikiem 75 tys. przyjazdów wyszła na pierwsze miejsce.
Najbardziej spektakularne wejście w sezon widać jednak na Balearach. W styczniu odwiedziło je tylko 3,6 tys. Polaków, w lutym 4 tys., ale już w kwietniu 41,7 tys., a w maju 61,4 tys. W tym samym maju Baleary wyprzedziły Andaluzję, Wyspy Kanaryjskie i Madryt. Pierwsze pięć miesięcy roku pokazuje więc nie tyle jednego dominującego hiszpańskiego kierunku, ile bardzo wyraźną zmianę preferowanych regionów wraz ze zmianą sezonu.
Komentarz eksperta Turistico.pl
Polska staje się coraz ważniejszym rynkiem dla hiszpańskiej turystyki. I nie jest to efekt jednego dobrego sezonu. W 2024 roku liczba polskich turystów wzrosła o 30%, w 2025 o kolejne 23,6%, a pierwsze półrocze 2026 przyniosło następne 24% wzrostu. Dla porównania cały hiszpański inbound zwiększył się w 2025 roku zaledwie o 3,2%. Mamy więc do czynienia ze stałym trendem, który z roku na rok zwiększa znaczenie Polski na hiszpańskim rynku.
Co ważne, za rosnącą liczbą turystów idą pieniądze. Wydatki Polaków w Hiszpanii wzrosły z około 2,4 mld euro w 2023 roku do 3,2 mld w 2024 i ponad 4 mld euro w 2025. Polska nie tylko wysyła więc do Hiszpanii coraz więcej turystów – są to również klienci, których stać na coraz więcej. To argument, który powinien coraz mocniej wybrzmiewać w rozmowach polskiej branży z hotelarzami, regionami i partnerami w Hiszpanii.
Artykuł powstał w opraciu o dane udostępnione przez Turespaña
Więcej o Hiszpanii przeczytasz tutaj

