W 2024 roku w Austrii zrealizowano ponad 2,6 mln noclegów turystów z Polski – to wzrost o 5 procent w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Najciekawsze jednak jest to, że choć Polacy podróżują zarówno zimą, jak i latem, to ponad połowa z nich wybiera trzy konkretne regiony – i robi to zawsze w tych samych miesiącach.
Niemcy, Austriacy i Holendrzy kupili 75% noclegów
Niemcy pozostają najważniejszym rynkiem przyjazdowym dla Austrii w 2024 roku z łączną liczbą 57 mln noclegów. Ponad połowa z nich została zrealizowana latem (31 mln), co oznacza niewielką zmianę struktury sezonowej względem 2023 roku. Wzrost liczby noclegów z Niemiec rok do roku wyniósł 2,4%, co wskazuje na kontynuację stabilnego trendu przy wysokim punkcie odniesienia.
Na drugim miejscu znajduje się turystyka krajowa z łącznym wynikiem 40 mln noclegów. Dominacja sezonu letniego jest tu wyraźna – 23 mln wobec 16 mln zimą. Różnica między sezonami jest wyższa niż w segmencie niemieckim, ale utrzymuje się w ramach oczekiwanej struktury.
Holandia zajmuje trzecie miejsce pod względem wolumenu. W 2024 roku turyści holenderscy wygenerowali łącznie 10,9 mln noclegów, z czego aż 6,7 mln przypadło na sezon zimowy. To jeden z najbardziej sezonowych rynków, w którym udział zimy przekracza 60%. W porównaniu z 2023 rokiem wzrost całkowitej liczby noclegów wyniósł 12%, co czyni Holandię jednym z najszybciej rosnących źródeł przyjazdów.
W grupie średnich rynków znalazły się kolejno Szwajcaria, Czechy, Włochy – każdy z wynikiem między 2 a 3,5 mln noclegów. W ich przypadku sezon zimowy dominuje, ale bez tak dużej przewagi jak w przypadku Holandii.
Polska zajmuje 10. miejsce w rankingu. W 2024 roku turyści z Polski zrealizowali łącznie 2,63 mln noclegów w Austrii, co oznacza wzrost o 135 tys. względem 2023 roku. Zimą zarejestrowano 1,5 mln noclegów, latem 1,1 mln. Udział sezonu zimowego wyniósł 58%, co klasyfikuje rynek polski jako umiarkowanie zimowy, z wyraźnym, choć nieekstremalnym pikiem w pierwszym kwartale. Wzrost liczby noclegów, przy równoległym wzroście przychodów, sugeruje poprawę zarówno wolumenową, jak i jakościową.
W ujęciu całościowym wykres potwierdza, że trzy główne rynki – Niemcy, Austria i Holandia – odpowiadają łącznie za ponad 75% noclegów. Pozostałe kraje, mimo niższych wolumenów, odgrywają istotną rolę w kontekście segmentacji sezonowej oraz wzrostu wartościowego.
Wiedeń turystycznym sercem Austrii
Struktura miejscowości wybieranych przez polskich turystów w Austrii w 2024 roku pokazuje silny podział sezonowy. Latem 2024 bezkonkurencyjnie dominuje Wiedeń z wynikiem 291 tys. noclegów – to ponad pięć razy więcej niż kolejne w zestawieniu Graz (54 tys.) czy Innsbruck (36 tys.). Ruch letni Polaków w Austrii oparty jest na city breakach i kulturze miejskiej, z koncentracją w regionach metropolitalnych i dostępnych drogą lądową. Miejsca takie jak Dolna Austria, Salzkammergut czy Las Wiedeński uzupełniają segment krótkich pobytów w sąsiedztwie stolicy, najczęściej w formule samodzielnego dojazdu.
Zimą ten układ całkowicie się zmienia. Liderem nadal pozostaje Wiedeń (209 tys.), ale jego przewaga jest mniejsza, a struktura bardziej rozproszona. Drugie miejsce zajmuje Dolina Ötztal (99,5 tys.), a dalej Ziemia Salzburska, Stubai, Schladming-Dachstein i Kaprun – wszystkie z wynikami pomiędzy 60 a 75 tys. noclegów. To klasyczne regiony narciarskie wybierane przez rynek polski od lat, z dostępem do dużych systemów tras, zakwaterowaniem w segmencie 3–4* i rozpoznawalną marką produktową.
Zimą ruch turystyczny Polaków staje się bardziej rozproszony geograficznie i mniej zdominowany przez jedno miejsce. Udział top 3 spada z 64% w sezonie letnim do 49% w zimowym. Wskazuje to na bardziej zróżnicowaną strukturę popytu w okresie zimowym oraz większe znaczenie preferencji regionalnych i infrastrukturalnych.
Dla DMO oznacza to konieczność prowadzenia osobnej strategii komunikacyjnej na sezon letni (miasta, kultura, krótki pobyt) i sezon zimowy (góry, logistyka, infrastruktura). Polski turysta szuka dwóch różnych Austrii — i znajduje je zawsze w tych samych miejscach.
Styczeń, luty i sierpień decydują o turystyce
Dane za okres styczeń 2023 – maj 2025 pokazują jednoznacznie: sezonowość przyjazdów z Polski, Czech i Węgier do Austrii ma charakter skrajnie cykliczny i praktycznie niezmienny. Trzy piki występują rokrocznie: w styczniu, lutym i sierpniu. Dla każdego z miesięcy szczytowych wolumeny oscylują wokół zbliżonych wartości niezależnie od roku.
Styczeń i luty generują łącznie ponad 30% całorocznych przyjazdów z Polski i Czech, a w przypadku Czech ten udział jest jeszcze wyższy. Lipiec i sierpień to drugi cykl wzmożonego ruchu, ale o nieco niższej amplitudzie. Marzec, czerwiec i grudzień pozostają miesiącami przejściowymi. Kwiecień, listopad i maj to okresy niskiej aktywności dla wszystkich trzech rynków — i to niezależnie od sytuacji gospodarczej, roku kalendarzowego czy wydarzeń zewnętrznych.
Schemat ten powtarza się z niemal laboratoryjną precyzją: ściśle powiązany z układem ferii zimowych, letnich wakacji i sylwestra. Wahania rok do roku są marginalne, a różnice między krajami ograniczają się do poziomu wolumenu, nie struktury.
Dla Austrii oznacza to, że rynki Europy Środkowo-Wschodniej (Polska, Czechy, Węgry) operują w sztywnych ramach sezonowych. Nie podlegają one takim przesunięciom, jak rynki dalekie czy zachodnie. Z perspektywy planowania zasobów i alokacji kampanii marketingowych jest to przewaga operacyjna — ale jednocześnie wyzwanie, jeśli celem jest rozciągnięcie sezonu lub rozwój ruchu pozasezonowego.
Polacy kochają Tyrol
Najwięcej noclegów zrealizowano w Tyrolu (ponad 771 tys.), następnie w Salzburgu (474 tys.) i Wiedniu (483 tys.). Regiony te łączy silna dostępność transportowa, rozbudowana oferta noclegowa w segmencie 3–4* oraz rozpoznawalność produktowa (narciarstwo, miasto, wellness). Dolna Austria, Styria i Karyntia generują średnie wolumeny (200–249 tys. noclegów), pełniąc rolę bufora sezonowego oraz alternatywy w wysokim sezonie. Vorarlberg i Burgenland pozostają marginalne w strukturze przyjazdów z Polski, z wynikami poniżej 50 tys. noclegów rocznie.
Dokładnie te same wnioski można wysnuć po analizie kolejnych wykresów. Struktura geograficzna pokazuje silną koncentrację w trzech krajach związkowych: Tyrol (29,3%), Salzburg (18,0%) i Wiedeń (18,4%). Trzy regiony odpowiadają za blisko 66% wszystkich noclegów, co świadczy o dużej centralizacji ruchu.
Tyrol pozostaje głównym kierunkiem zimowym. Wysoki udział regionu wynika z koncentracji najpopularniejszych ośrodków narciarskich (m.in. Sölden, Ischgl, Serfaus-Fiss-Ladis) oraz z dobrze rozwiniętej infrastruktury dla rynku polskiego (komunikacja, logistyka, agenci). Salzburg, mimo niższego wolumenu, pełni rolę drugiej bramy alpejskiej — korzysta zarówno z bezpośredniego ruchu przyjazdowego, jak i tranzytowego z Niemiec. Wiedeń pełni odmienną funkcję: to destynacja miejska o wyraźnej sezonowości letniej i przedświątecznej, z rosnącym udziałem city breaków i pobytów weekendowych.
Pozostałe regiony: Styria (9,5%), Karyntia (9,0%), Dolna Austria (7,8%) i Górna Austria (5,7%) pełnią funkcję buforową. Ich udział pozostaje stabilny, ale niższy niż ich potencjał logistyczny czy przyrodniczy. Barierą wzrostu pozostaje mniejsza rozpoznawalność marki regionu oraz ograniczona dostępność bezpośrednia z Polski. Vorarlberg i Burgenland są marginalne — udział poniżej 2,5% łącznie.
Struktura miesięczna potwierdza model sezonowy z dwoma silnymi pikami. Pierwszy przypada na zimę: styczeń (17,4%), luty (12,5%) i marzec (10%). Drugi – letni – ma niższą amplitudę, ale trwa dłużej: od czerwca (6,4%) do sierpnia (10,7%), ze szczytem w lipcu (9,6%). Pozostałe miesiące utrzymują się poniżej 6,5%, z minimami w listopadzie (4,5%) i październiku (3,9%). Rozkład miesięczny pozostaje niemal identyczny jak w 2023 roku, z różnicami nieprzekraczającymi 0,3 p.p.
W kwietniu i październiku hotele stoją puste
W 2024 roku średnie dzienne obłożenie hoteli w Austrii potwierdza utrwalony schemat sezonowy z dwoma wyraźnymi szczytami i dwoma progami niskiego wypełnienia. Najwyższe wartości obłożenia występują w styczniu (średnio 75–88%) i lutym (68–79%), z niewielkim zróżnicowaniem pomiędzy tygodniami. Oznacza to, że sezon narciarski utrzymuje pełną przepustowość w całym pierwszym kwartale, z wysokim popytem i niewielką zmiennością wewnątrzmiesięczną.
Drugi szczyt obłożenia przypada na sierpień, gdzie przeciętne wartości wahają się między 60 a 66%. Lipiec oraz wrzesień generują również wysokie poziomy (55–63%), jednak nie osiągają natężenia sezonu zimowego. W porównaniu do 2023 roku, miesiące letnie utrzymały trend umiarkowanego wzrostu — zwłaszcza w tygodniach końca lipca i początku września. To efekt coraz silniejszego wydłużenia sezonu letniego, obserwowanego szczególnie w regionach miejskich i regionach z turystyką skupioną wokół jezior.
Okresy przejściowe (kwiecień i listopad) pozostają najniżej w zestawieniu, z obłożeniem spadającym do poziomu 47–55%. Stabilizacja w tych miesiącach nie nastąpiła — mimo ogólnego wzrostu liczby noclegów, popyt nadal nie przekracza progu rentowności dla wielu obiektów w regionach stricte sezonowych. Maj, czerwiec i październik funkcjonują jako miesiące buforowe — z obłożeniem między 50 a 58%, generującym umiarkowane, ale nie pełne wykorzystanie potencjału hotelowego.
Grudzień jako miesiąc wstępu do sezonu zimowego pokazuje wzrost względem lat wcześniejszych, kończąc rok wartościami sięgającymi 83% w ostatnich dniach miesiąca. To oczywisty wynik wysokiego popytu w okresie świąteczno-noworocznym.
Azjaci wydają najwięcej
W 2024 roku średnie dzienne wydatki turystów w Austrii nadal silnie różnicują się według kraju pochodzenia. Najwyższe wartości odnotowano dla turystów z Chin (ponad 500 EUR latem), Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (powyżej 400 EUR). Grupa krajów azjatyckich i bliskowschodnich dominuje w obu sezonach.
Wysokie średnie utrzymują też Korea Południowa, Japonia i Australia — w każdym przypadku z przewagą sezonu letniego, co świadczy o większym udziale podróży indywidualnych i tras objazdowych. Wydatki wśród tych grup są nie tylko wyższe nominalnie, ale też bardziej stabilne pomiędzy sezonami.
Na drugim biegunie znajdują się kraje sąsiednie i regiony CEE. Wydatki dzienne turystów z Polski w 2024 roku wyniosły ok. 170 EUR zimą i 138 EUR latem. To mniej niż średnia dla Austrii, Belgii czy Włoch, ale różnica stopniowo się zmniejsza. W porównaniu z 2022 rokiem wzrost jednostkowych wydatków wyniósł odpowiednio +9,1% w sezonie zimowym i +7,5% latem.
Warto zauważyć, że większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej (Polska, Węgry, Czechy, Słowacja) notuje podobny układ: wyższe wydatki zimą niż latem, przy zachowaniu relatywnie niskich poziomów bazowych. Wynika to z dominującego udziału wyjazdów narciarskich (pakiety, dłuższe pobyty, wyższy ADR).
Pomimo niższych wydatków jednostkowych, Polska generuje bardzo wysokie przychody całkowite. W latach 2019–2024 przychody z rynku polskiego wzrosły z 299 mln EUR do 482 mln EUR. Po spadku w latach pandemicznych (2020–2021) nastąpiło silne odbicie: +70% względem 2021 roku i +9,5% rok do roku (2024 vs. 2023).
Austria w 2024 roku funkcjonuje w wysoce przewidywalnym rytmie sezonowym, z dominacją stycznia, lutego i sierpnia w strukturze przyjazdów oraz powtarzalnym rozkładem obłożenia hoteli. Polska utrzymuje silną pozycję wśród rynków regionalnych: wzrosła liczba noclegów, zwiększyły się przychody, a struktura geograficzna pozostaje skoncentrowana na Tyrolu, Salzburgu i Wiedniu. Dla DMO to rok, który nie przyniósł rewolucji — ale potwierdził, które rynki, miesiące i regiony działają, a które nadal nie generują pełnego potencjału.
Opracowano na podstawie danych opublikowanych przez Austria Tourism
Więcej analiz przeczytasz tutaj

