National Bank of Greece w najnowszym raporcie przedstawia optymistyczny obraz greckiej turystyki. Liczba zagranicznych przyjazdów w 2025 r. przekroczyła 37 mln, a początek 2026 zapowiada się jeszcze lepiej – już w I kwartale liczba rezerwacji lotniczych jest o 10% wyższa niż w analogicznym okresie wcześniej.
2025: wynik domknięty w drugiej połowie roku
Grecja zamknęła 2025 r. bardzo mocnym wynikiem, jednak jego struktura w czasie była nierównomierna. W pierwszych miesiącach dynamika wzrostu pozostawała niemal płaska (+0,6% r/r), natomiast wyraźniejsze przyspieszenie nastąpiło dopiero w drugiej połowie (+ok. 7% r/r). Oznacza to, że końcowy rezultat został „dowieziony” później, a nie budowany równomiernie w trakcie sezonu. Jednym z czynników wpływających na słabszy początek była aktywność sejsmiczna na Santorini na początku roku.
Sygnał na 2026
W danych rezerwacji lotniczych, które traktuje się jako wskaźnik wyprzedzający popyt, rezerwacje na I kwartał 2026 były wyższe o 10% r/r (stan na moment przygotowania raportu). To nie jest „wynik kwartału”, tylko informacja o popycie w przód – i o tyle ważna, że dotyczy okresu poza letnim szczytem. Innymi słowy: zainteresowanie Grecją było widoczne również na starcie roku, a nie tylko w wakacyjnym oknie.
Dekada wzrostu: +13 mln i mechanizm 40/20/40
W ostatniej dekadzie przyjazdy zwiększyły się o około 13 mln, a mechanizm tego wzrostu można rozłożyć na trzy części: 40% wynikało z globalnego wzrostu turystyki, 20% z wzmocnienia roli regionu Europa–Morze Śródziemne (udział regionu w światowym rynku 45% → 49%), a kolejne 40% to wzrost udziałowy Grecji kosztem konkurentów w regionie. Ten podział pokazuje, że istotna część sukcesu to nie tylko koniunktura, ale realne przesunięcie popytu w stronę Grecji. Raport podaje też syntetyczną miarę skali: udział Grecji w globalnej turystyce ma w 2025 wynieść 2,5% (z 2,0% w 2016), przy udziale w globalnej powierzchni lądów 0,1%.
Udziały w regionie zmieniają się szybciej niż wolumeny
Otoczenie konkurencyjne w regionie przestało być statyczne. W ujęciu dekady udział w rynku śródziemnomorskim zwiększyły po stronie północnej Turcja (+3,0 p.p.) i Albania (+0,8 p.p.), a po stronie południowej łącznie Egipt, Tunezja i Maroko (+2,0 p.p.). W tym samym czasie grupa dojrzałych rynków – Wielka Brytania, Francja, Włochy i Hiszpania – traci łącznie 3,0 p.p. udziału. To ważne tło: nawet przy rekordowych wolumenach przestrzeń do dalszego wzrostu robi się ciaśniejsza, bo część konkurentów rośnie udziałowo, a nie tylko wolumenowo.
Nadal wysoki udział sezonu letniego
Lato odpowiada za 50% przyjazdów (pięć lat wcześniej było to 53%), podczas gdy wskazana w danych średnia dla regionu to 40%. Widać więc stopniowe wydłużanie sezonu, ale wakacyjne miesiące nadal mają największą wagę w skali roku. W takiej strukturze nawet niewielkie przesunięcia popytu w czasie przekładają się na dużą presję na obłożenie i ceny w szczycie.
Wyspy absorbują połowę ruchu turystycznego
Wyspy przyjmują „prawie połowę” ruchu turystycznego, mimo że stanowią około 15% terytorium kraju. Ta relacja tłumaczy, dlaczego presja na dostępność i ceny najszybciej narasta w wąskim zestawie najbardziej rozpoznawalnych lokalizacji – i dlaczego rozwój „alternatywnych” miejsc ma znaczenie dla rozkładu popytu, a nie tylko dla promocji.
Infrastruktura nie nadąża za inwestycjami w turystykę
Tempo rozwoju turystyki jest szybsze niż tempo nadrabiania infrastruktury. W ostatnich pięciu latach inwestycje w infrastrukturę podstawową pozostawały 8% poniżej poziomów sprzed kryzysu, podczas gdy inwestycje w sektor turystyczny były 14% powyżej poziomów sprzed kryzysu (według danych NBG). To liczbowy opis ryzyka: baza turystyczna rośnie szybciej niż otoczenie, które ma ją obsłużyć.
Okiem eksperta Turistico: Grecja pod presją silnej konkurecji
Największym zagrożeniem dla Grecji w sprzedaży zorganizowanej pozostaje dziś Turcja, bo szybciej domyka popyt skalą podaży, całoroczną dostępnością, lepszą pogodą i elastycznością cenową. Do tego dochodzi przewaga po stronie produktu: w wielu regionach Turcja ma bardziej rozwiniętą, masową bazę hotelową, opartą o duże resorty i zaplecze usług. Taka infrastruktura działa „pod pakiet”, pomaga utrzymać standard przy dużym wolumenie i zmniejsza ryzyko braków dostępności w szczycie. W tym układzie Grecja nie wygra narracją, tylko parametrami widocznymi w porównaniu ofert: ceną pakietu, dostępnością w kluczowych tygodniach i przewidywalnością jakości.
Pierwszy warunek obrony to konkurencyjna cena końcowa. Rosnące lokalne obciążenia po stronie pobytu, zwłaszcza podatki i opłaty turystyczne w wysokim sezonie, szybko trafiają do ceny pakietu i utrudniają utrzymanie atrakcyjnej „metki”. Hellada zrobiła się po prostu droga: przykładowo tylko same wprowadzone w roku 2025 nowe lokalne podatki dla rodziny 4 osobowej, wynajmującej na tydzień w lipcu 2 pokoje w hotelu 4-gwiazdkowym wynoszą 140 euro, a dla hotelu 5-gwiazdkowego aż 210 euro. Dodatkowo Grecja coraz częściej porządkuje presję w najbardziej przeciążonych punktach, wprowadzając opłaty i limity dla ruchu wycieczkowcowego. Z perspektywy destynacji to narzędzie kontroli pojemności, ale dla turysty zwykle oznacza wyższy koszt albo mniejszą dostępność „top” lokalizacji.
Drugi warunek to przepustowość i logistyka, bo przy koncentracji popytu na wyspach to lotniska i infrastruktura dojazdowa ustawiają dostępność oraz ceny w szczycie. Dlatego tak duże znaczenie mają inwestycje zmniejszające wąskie gardła, jak nowe lotnisko w rejonie Heraklionu na Krecie (Kastelli) czy zwiększanie możliwości obsługi ruchu w Atenach. Bez takich projektów Grecja łatwo wpada w powtarzalny schemat: bardzo mocny popyt w szczycie, szybkie podbijanie cen i odpływ części popytu do kierunków, które łatwiej „dostarczają” wolumen.
Trzeci element, który staje się koniecznością, to wydłużenie sezonu. Skoro lato wciąż stanowi około 50% przyjazdów, ciężar popytu pozostaje wakacyjny, a presja cenowa kumuluje się w krótkim oknie. Jednocześnie rośnie grupa turystów, którzy chcą unikać największych upałów i zatłoczenia w lipcu–sierpniu, co zwiększa znaczenie wiosny i jesieni.
Z perspektywy polskiego rynku Grecja pozostaje drugim najważniejszym kierunkiem w segmencie klientów biur podróży, za Turcją. Utrzymanie tej pozycji będzie jednak wymagało jednoczesnej obrony cen w szczycie sezonu oraz budowania skali w miesiącach przejściowych, gdzie presja kosztowa i pojemnościowa jest mniejsza. Jeśli to się nie wydarzy, to prawdopodobnie już w roku 2026 zostanie wyprzedzona w rankingu przez depczący jej po piętach Egipt.
Artykuł w oparciu o raport opublikowany 23.12.2025 przez National Bank of Greece
Więcej o Grecji przeczytasz tutaj

