Wyspy Kanaryjskie

513 tys. Polaków na Wyspach Kanaryjskich. Rekordowe 3 mln w Hiszpanii

W 2025 roku do Hiszpanii przyjechało blisko 3 mln turystów z Polski, z czego 513 tys. wybrało Wyspy Kanaryjskie. W tle widoczna jest presja kosztowa i operacyjna, która zaczyna wpływać na rynek hotelowy.

Podróżujemy więcej, ale na krócej

W 2025 roku liczba przyjazdów turystów z Polski do Hiszpanii rosła w każdym miesiącu roku. Wolumen wahał się od 176,5 tys. w grudniu do 375,5 tys. w sierpniu. Szczyt sezonu przypadł na lipiec i sierpień, ale najwyższe dynamiki wzrostu odnotowano poza sezonem letnim. We wrześniu liczba przyjazdów wzrosła o 37%, a w październiku o 33% rok do roku.

Liczba noclegów wykazuje podobny rozkład sezonowy, lecz z wyraźniejszą koncentracją latem. Najwięcej noclegów przypadło na lipiec – 1,13 mln oraz sierpień – 1,01 mln. Poza sezonem wartości spadały do ok. 320–340 tys. noclegów miesięcznie. Dynamika noclegów była dodatnia w całym roku, ale bardziej zróżnicowana niż dynamika przyjazdów.

W większości miesięcy dynamika noclegów była niższa niż dynamika przyjazdów. W maju liczba przyjazdów wzrosła o 20%, podczas gdy liczba noclegów jedynie o 3%. Podobne relacje widoczne są w kwietniu oraz we wrześniu. Oznacza to skracanie średniej długości pobytu. Hiszpanię odwiedza coraz więcej turystów z Polski, ale generują oni relatywnie mniej noclegów.

W sezonie letnim relacja ta ulega wyrównaniu, a w lipcu dynamika noclegów wyniosła 28% przy 18% wzroście przyjazdów. W sierpniu odpowiednio 20% i 27%. Dane wskazują na zmianę struktury popytu. Coraz większą rolę odgrywają krótsze pobyty i wyjazdy poza głównym sezonem.

Co szósty turysta z Polski w Hiszpanii wybiera Wyspy Kanaryjskie

Spośród 3 mln turystów z Polski podróżujących do Hiszpanii, ponad 0,5 mln wybrało w 2025 roku Wyspy Kanaryjskie. Łącznie archipelag odwiedziło 513,4 tys. Polaków wobec 446,1 tys. rok wcześniej, co oznacza wzrost o 15% rok do roku. Największy wolumen przyjazdów generuje Teneryfa, którą w 2025 roku odwiedziło 244,5 tys. turystów z Polski, przy dynamice 9%. Znacznie wyższe tempo wzrostu odnotowała Fuerteventura, gdzie liczba przyjazdów wzrosła z 110,9 tys. do 141,4 tys., czyli o 28%. Gran Canaria zwiększyła liczbę turystów z Polski do 87,3 tys., notując wzrost o 15%. Lanzarote pozostaje kierunkiem niszowym, ale stabilnym, z wynikiem 34,1 tys. przyjazdów i dynamiką 10%. Najwyższą dynamikę zanotowała La Palma, gdzie liczba turystów wzrosła z 2,8 tys. do 6,1 tys., czyli o 114%, przy bardzo niskiej bazie wyjściowej. Dane pokazują silną koncentrację ruchu na dwóch głównych wyspach oraz szybki wzrost mniejszych kierunków.

Teneryfa trzyma wolumen cały rok

Rozkład miesięczny przyjazdów pokazuje wyraźną sezonowość, ale jej przebieg różni się w zależności od wyspy. Teneryfa generuje najwyższy wolumen przez cały rok. W styczniu liczba przyjazdów wynosi 25,3 tys., spada do ok. 16 tys. w kwietniu i maju, a następnie rośnie do 24,6 tys. w grudniu. Sezon zimowy i letni mają porównywalną skalę.

Fuerteventura wykazuje silniejszą sezonowość letnią. Najniższe wartości przypadają na maj – 6,9 tys. przyjazdów. Szczyt występuje w lipcu – 15,6 tys. oraz w sierpniu – 14,5 tys. Jesienią widoczny jest wyraźny spadek, szczególnie w październiku.

Gran Canaria osiąga maksimum również w sezonie letnim. W lipcu liczba przyjazdów wynosi 10,4 tys., a w sierpniu 9,8 tys. W miesiącach wiosennych i jesiennych wolumen spada do poziomu 5–7 tys. miesięcznie. Sezon zimowy jest słabszy niż na Teneryfie.

Lanzarote i La Palma pozostają rynkami o niskim wolumenie. Na Lanzarote liczba przyjazdów waha się od ok. 2,0 tys. w maju do 4,1 tys. w sierpniu. La Palma generuje ruch marginalny, z pojedynczymi pikami w miesiącach letnich i zimowych.

Dane pokazują, że Teneryfa pełni funkcję kierunku całorocznego. Fuerteventura i Gran Canaria są silniej uzależnione od sezonu letniego. Mniejsze wyspy pozostają dodatkiem do głównego strumienia ruchu, bez istotnego wpływu na strukturę całości.

Teneryfa rośnie zimą, nie latem

Teneryfa buduje swój wolumen przede wszystkim w miesiącach zimowych. Najwyższe dynamiki wzrostu w 2025 roku przypadają na okres od stycznia do marca oraz na końcówkę roku. W styczniu liczba przyjazdów wzrosła o 31% rok do roku, w lutym o 19%, a w marcu o 29%. To właśnie zimą Teneryfa generuje najsilniejszy impuls wzrostowy.

Wiosna przynosi wyhamowanie dynamiki. W kwietniu liczba przyjazdów pozostaje na poziomie zbliżonym do roku poprzedniego, a w maju notowany jest symboliczny spadek o 1%. Lato nie pełni roli motoru wzrostu. W lipcu dynamika wynosi zaledwie 2%, a w sierpniu liczba przyjazdów spada o 8% rok do roku, mimo utrzymania wysokiego wolumenu.

Jesień i zima ponownie przejmują rolę kluczowego okresu sprzedażowego. W listopadzie liczba przyjazdów wzrosła o 12%, a w grudniu o 11%, osiągając 24,6 tys. turystów. Dane pokazują, że Teneryfa nie konkuruje sezonem letnim. Jej przewagą jest stabilny i rosnący popyt w miesiącach zimowych.

Fuerteventura napędzana latem

Wzrost liczby przyjazdów na Fuerteventurę w 2025 roku koncentruje się w miesiącach letnich. Najwyższe dynamiki występują od czerwca do września. W czerwcu liczba przyjazdów wzrosła o 69% rok do roku, w lipcu o 39%, w sierpniu o 41%, a we wrześniu o 40%. To ten okres odpowiada za największą część rocznego przyrostu.

Wolumen przyjazdów osiąga maksimum latem. W lipcu liczba turystów z Polski wzrosła do 15,6 tys., a w sierpniu do 14,5 tys. Są to najwyższe miesięczne wartości w całym roku. Poza sezonem letnim wzrosty procentowe pozostają widoczne, ale realizowane są na znacznie niższej bazie.

Wiosną i jesienią wolumen przyjazdów jest wyraźnie niższy. W maju liczba turystów nie przekracza 6,9 tys., a w październiku spada do 9,4 tys., mimo wysokiej dynamiki. Listopad jest jedynym miesiącem z niewielkim spadkiem rok do roku.

Gran Canaria rośnie przez cały rok

Gran Canaria wykazuje najbardziej równomierny rozkład przyjazdów w ciągu roku spośród głównych wysp archipelagu. W 2025 roku wzrost liczby turystów z Polski jest widoczny zarówno zimą, jak i latem, bez wyraźnej koncentracji w jednym sezonie.

Najwyższy wolumen przyjazdów przypada na lipiec i sierpień. W lipcu liczba turystów wzrosła do 10,4 tys., co oznacza wzrost o 13% rok do roku. W sierpniu było to 9,8 tys., przy dynamice 10%. Letni szczyt jest jednak umiarkowany w porównaniu z Fuerteventurą.

Poza sezonem letnim wzrosty pozostają istotne. W lutym liczba przyjazdów wzrosła o 25%, w kwietniu i maju o 19%, a w październiku aż o 42%, mimo relatywnie niskiego wolumenu. Zima również odgrywa istotną rolę. W grudniu liczba przyjazdów wzrosła o 28% rok do roku.

Listopad jest jedynym miesiącem spadkowym. Liczba przyjazdów zmniejszyła się o 7%, co wyróżnia Gran Canarię na tle pozostałych wysp. Pozostałe miesiące pozostają na dodatniej dynamice.

Dane wskazują, że Gran Canaria nie opiera się na jednym sezonie. Wzrost jest rozłożony szerzej w ciągu roku. To odróżnia ją zarówno od zimowej Teneryfy, jak i letniej Fuerteventury.

Lanzarote poza głównym nurtem polskich podróży

Analiza ruchu turystycznego na Lanzarote opiera się, podobnie jak cały raport, wyłącznie na danych dotyczących bezpośrednich przelotów z Polski. Oznacza to, że prezentowane wolumeny nie obejmują podróży realizowanych z przesiadkami ani ruchu pośredniego przez inne rynki. W praktyce oznacza to, że dane obejmują wyłącznie ruch czarterowy, ponieważ Lanzarote nie posiada innych bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski. Prezentowane wartości pokazują skalę i strukturę ruchu dostępnego w bezpośredniej ofercie lotniczej, a nie całkowity popyt na wyspę.

W 2025 roku ruch turystyczny na Lanzarote z rynku polskiego pozostaje ograniczony skalowo, ale wykazuje wyraźne wahania sezonowe. Najwyższe wolumeny przypadają na miesiące letnie. W lipcu liczba przyjazdów wzrosła z 3,2 tys. do 4,0 tys., co oznacza wzrost o 26% rok do roku. W sierpniu osiągnęła 4,1 tys., przy dynamice 18%. Są to najwyższe miesięczne wartości w całym roku.

Zima przynosi dodatnie dynamiki, ale realizowane na niskiej bazie. W styczniu i lutym wzrosty wyniosły odpowiednio 34% i 33%, jednak wolumen nie przekroczył 3,0 tys. przyjazdów miesięcznie. Wiosną ruch pozostaje stabilny, lecz bez wyraźnego impulsu wzrostowego. W kwietniu dynamika wyniosła 4%, natomiast w maju odnotowano spadek o 13% rok do roku.

Jesienią ruch utrzymuje się na niskim, stabilnym poziomie. We wrześniu i październiku dynamika pozostaje dodatnia, ale wolumen nie przekracza 2,5 tys. przyjazdów. Listopad i grudzień zamykają rok na poziomie zbliżonym do poprzedniego, bez istotnych zmian skali. Dane pokazują, że w analizowanym ujęciu Lanzarote pozostaje kierunkiem niszowym, z ruchem skoncentrowanym w krótkich okresach roku. Zmiany procentowe są widoczne, ale nie przekładają się na trwałą zmianę skali ruchu z rynku polskiego.

La Palma bez efektu skali

W 2025 roku liczba przyjazdów z Polski na La Palmę pozostaje marginalna w skali archipelagu. Ruch pojawia się wyłącznie w wybranych miesiącach i ma charakter epizodyczny. W pierwszej połowie roku widoczne są pojedyncze miesiące z ruchem czarterowym, przy wolumenach rzędu 600–800 osób miesięcznie. W czerwcu liczba przyjazdów wzrosła z 180 do 525, co przełożyło się na dynamikę 192%, jednak przy bardzo niskiej bazie wyjściowej.

Najwyższy wolumen przypada na lipiec. W tym miesiącu liczba przyjazdów wyniosła 899 osób, co oznacza poziom zbliżony do roku poprzedniego. W sierpniu i wrześniu ruch utrzymuje się na podobnej skali, z niewielkimi wahaniami. Jesienią i zimą dane ponownie wskazują na brak regularnego ruchu bezpośredniego, z pojedynczymi miesiącami aktywności.

Dane pokazują, że w analizowanym ujęciu La Palma pozostaje kierunkiem o skrajnie ograniczonej skali ruchu z rynku polskiego. Wysokie dynamiki procentowe są efektem bardzo niskiej bazy i nie przekładają się na realną zmianę znaczenia wyspy w strukturze przyjazdów. Ruch ma charakter nieregularny i zależny od pojedynczych operacji czarterowych.

Nie ma jednego profilu popytu na Wyspach Kanaryjskich

Struktura rynków źródłowych wyraźnie różni się pomiędzy poszczególnymi wyspami archipelagu. Wyspy Kanaryjskie jako całość pozostają rynkiem zdominowanym przez turystów z Wielkiej Brytanii, którzy odpowiadają za 40,2% wszystkich przyjazdów. Niemcy generują 18,6% ruchu, a pozostałe rynki łącznie 24,3%. Udział Polski na poziomie 3,2% pozostaje relatywnie niewielki w skali całego archipelagu.

Teneryfa ma najbardziej zrównoważoną strukturę popytu. Udział Wielkiej Brytanii wynosi 44,0%, Niemiec 14,1%, a pozostałych rynków 23,2%. Polska odpowiada za 3,8% przyjazdów, co plasuje ją w środku stawki i potwierdza stabilną, ale nie dominującą pozycję rynku polskiego.

Fuerteventura wyróżnia się wyraźnie wyższym udziałem Niemiec. Niemcy odpowiadają tu za 32,3% przyjazdów, podczas gdy Wielka Brytania za 35,5%. To jedyna duża wyspa, gdzie te dwa rynki są niemal równoważne. Polska osiąga udział 5,8%, co jest jednym z najwyższych wyników w archipelagu i potwierdza relatywnie silną pozycję rynku polskiego na tej wyspie.

Gran Canaria ma najbardziej zdywersyfikowaną strukturę. Udział Wielkiej Brytanii spada do 25,4%, Niemiec do 23,3%, a aż 35,6% ruchu generują pozostałe rynki. Polska odpowiada za 2,1% przyjazdów, co wskazuje na mniejsze znaczenie rynku polskiego w porównaniu z Teneryfą i Fuerteventurą.

Lanzarote pozostaje rynkiem silnie skoncentrowanym. Wielka Brytania generuje aż 57,4% wszystkich przyjazdów, Niemcy 8,9%, a pozostałe rynki 21,1%. Udział Polski wynosi 1,1%, co potwierdza jej marginalną rolę w strukturze ruchu na tej wyspie w analizowanym ujęciu bezpośrednich przelotów.

La Palma stanowi przypadek skrajny. Niemcy odpowiadają tu za 57,4% przyjazdów, podczas gdy Wielka Brytania tylko za 13,1%. Polska osiąga udział 4,8%, relatywnie wysoki procentowo, ale realizowany na bardzo niskiej bazie wolumenowej. Struktura ta jest silnie zaburzona przez małą skalę ruchu i nie może być interpretowana w taki sam sposób jak na głównych wyspach.

Komentarz eksperta Turistico

W 2025 roku Hiszpania przyjęła blisko 3 mln turystów z Polski, co potwierdza jej silną pozycję jako jednego z głównych kierunków wyjazdowych tego rynku. Wysoka skala popytu jest w dużej mierze możliwa dzięki dostępności transportowej — w sezonie letnim z Polski do Hiszpanii wykonywanych jest ponad 300 bezpośrednich lotów tygodniowo, obejmujących zarówno połączenia czarterowe, jak i rejsy regularne i niskokosztowe. Kluczowe jest to, że to Polska jest dziś rynkiem „dodającym” podaż lotniczą: w danych o europejskiej pojemności lotniczej najszybciej rośnie właśnie Polska (wzrost rzędu ~20% w ujęciu r/r w przywoływanym zestawieniu), podczas gdy tempo wzrostu w największych rynkach jest bliskie zera, a różnice w dynamice podaży zaczynają mieć znaczenie dla przepływów turystycznych.

Wyspy Kanaryjskie przyciągnęły w 2025 roku 513,4 tys. turystów z Polski, co odpowiada ok. 17% polskiego ruchu do Hiszpanii, czyli w przybliżeniu co szóstej podróży. Znaczenie Kanarów trzeba jednak czytać przez pryzmat rynków, które utrzymują ekonomiczny „rdzeń” archipelagu. Na poziomie całych Wysp Kanaryjskich Wielka Brytania odpowiada za 40,2% przyjazdów, a Niemcy za 18,6%. Polska pozostaje rynkiem uzupełniającym, z udziałem 3–6% w zależności od wyspy, przy czym najsilniej wypada na Fuerteventurze (5,8%). W praktyce oznacza to, że nawet szybkie wzrosty Polski nie mają takiej wagi wolumenowej jak zmiana zachowań konsumentów z Wielkiej Brytanii czy Niemiec.

I tu wchodzi kontekst ekonomiczny, który wpływa na decyzje konsumenckie w 2026. W Wielkiej Brytanii wzrost gospodarczy jest niski — PKB wzrósł o 0,1% kw/kw w Q3 2025, co oznacza środowisko wysokiej wrażliwości na ceny i koszty życia. W Niemczech perspektywa wzrostu także pozostaje ograniczona — OECD prognozowało ok. 0,3% wzrostu w 2025, a równolegle rynek lotniczy w Niemczech nie odbudował w pełni pojemności w porównaniu do 2019 i pojawiają się cięcia podaży. To jest kluczowa asymetria: Polska zwiększa podaż i może dalej pompować wolumen, podczas gdy w UK/DE popyt i podaż pracują w bardziej „płaskim” reżimie.

Na to nakładają się problemy operacyjne w Hiszpanii. Sektor hotelarski mierzy się z trwałym niedoborem pracowników i presją mieszkaniową, co w praktyce prowadzi do ograniczania usług i spadku jakości obsługi (pisaliśmy o tym tutaj). To jest dziś problem strukturalny, a nie sezonowy. W warunkach normalizacji popytu w 2026 hotelarze sygnalizują presję na poziom rezerwacji i konieczność korekt cenowych, a jakość usług staje się realnym czynnikiem konkurencyjności kierunku przy kolejnych decyzjach zakupowych.

Artykuł w oparciu o dane udostępnione przez Turespana oraz Promotur